Komentarz gadającej głowy

Zapewne większość zorientowanych już wie - Dziedzic zrzucił maskę jowialnego sarmaty i odsłonił kryjące się za nią mroczne oblicze lorda sithów. Niektórzy programiści o słabszej woli ulegli kuszącemu szeptowi "join me contractor,  and together we can rule the galaxy". Nie potępiamy ich wyborów. Co więcej teraz wobec (oczywiście przejściowych) problemów w Korpo sugeruję wysłanie paczki solidarnościowej do tych niewiernych Tomaszy (ba-dum-tsss). W tym momencie proszę o inwencję pracowników krzaka. Co powinno się znaleźć w takiej paczce? Co im przypomni o skarbach które porzucili?  Butelka soku z igieł sosny? Instrukcja bhp? Plakat z Bieberem? Pudełko z Internetem? Może paczka poniedziałkowych ciastek? O podpowiedzi proszę w komentarzach.

P.S. Dla tych którzy boją się pisania komentarzy,  lub uważają to za mało profesjonalne - przykład. Proszę zwrócić uwagę na autora poniższego artykułu. Wielcy tego świata zaczynali od pisania na blogach.  (link)

W telegraficznym skrócie

Ostatnie miesiące rozwoju naszego krzaka były tak bujne i obfitujące w wydarzenia ze na długo pozbawiły mnie oddechu i możliwości mowy. Dziś wreszcie się pozbieralem i postaram się streścić czym żył świat.
Kwiecień - stajemy się częścią imperium medialnego ciągnącego się od Dubaju aż po Teksas. Jeden z naszych sterników stwierdza ze nie potrafi nawigowac w takim bezmiarze i zostaje pilotem Małysza. Być może na pustyniach Dakaru odnajdzie potrzebne natchnienie. Z zaciekawieniem poznajemy nową strukturę firmy
Maj - jeden z ojców założycieli opuszcza nas. Co sprytniejsi dzięki temu odgaduja jeden z najsilniej strzeżonych sekretów firmy. Mabielan przestał pisać na blogu i równocześnie JaHo odszedł - Mabielan to JaHo! Zmienia się też ciastkowy menadżer. W związku z tym poznajemy nową strukturę firmy.
Czerwiec - miesiąc pod znakiem samochodu. Oglądamy menovery i testolety. Cytując klasyka "proszę popatrzeć jakie bryki na parkingu stoją". Firma żeby urozmaicić zabawę próbuje nam sprzedać auto. Żeby ustalić kto płakał gdy sprzedawał sprawdzamy nową strukturę firmy.
Lipiec - Imperium kontratakuje. Wyciąga łapę po kluczowych pracowników firmy. Wśród nich są tacy co potrafią dwóch klientów w trzech językach na raz wspierać. My za to rozpoczynamy mrówczą pracę tworzenia Zespołu. Z niecierpliwością wyczekujemy na koniec miesiąca - przecież dawno nie przeglądaliśmy diagramów ze strukturą...
Podsumowując to były szalone miesiące które niejednemu zawróciły w głowie. Teraz gdy znów wróciliśmy na szlak możemy zakasać rękawy i wrócić do pracy. Ku chwale Klienta!

Popatrz jaki piękny krzak - kupmy go do swojego ogródka...


Tak. Stało się. Wszystko wskazuje na to że nasza wspaniała, młoda, dynamicznie rozwijająca się firma zostanie przejęta.

Co prawda gdy dokładniej przypatrzymy się strukturze akcjonariatu, i planom jak ma się on zmienić, nie jest już takie oczywiste, kto kogo kupuje i za czyje pieniądze, ale COŚ zmieni się na pewno.
W ostatni piątek z firmą "oficjalnie" pożegnał się jeden z jej założycieli. Zacne pożegnanie odbyło się w Krakowie, a napitku i jadła ponoć nie brakowało.
Mający go zastąpić Radi, pokazał już swoje oblicze znakomitego salesmana. Podobno sprzedawał będzie wszystko i wszystkim, bo taką ma fantazję. Komuś znudził się projekt? Nie chce mu się już użerać z wiekowym kodem? Bierzemy!!! Dziesięciu czy piętnastu programujących w assemblerze to betka.

Zawsze myślałem, że sprzedajmy to na czym się znamy (albo przynajmniej wydaje nam się, że się znamy...), ale najwidoczniej to żadne wyzwanie. Proponujemy jeszcze dżem i gwoździe... - nie ma to jak na dobry początek ustawić do pionu wszystkich którzy myśleli ze będą mogli pracować przy ciekawych projektach i się rozwijać.

Wprowadzamy ISO czyli "rośniemy w dół"

Kolejny kamień milowy w rozwoju firmy prawie za nami. Już niedługo wdrożymy normy ISO. Polityka firmy jest w tym względzie dość dziwna, żeby nie powiedzieć dziwaczna. Nie będziemy bowiem tych norm wdrażać w całej firmie, a jedynie w jednym BU. A w zasadzie nie w całym BU, a jedynie w jego części. Przyniosło to jednak także inne zmiany. Nasz wspaniały rzeszowski oddział mógł zająć "dodatkowe powierzchnie biurowe", jak można domyślić się po tytule niniejszego posta - schodzimy w dół (ale daleko nam jeszcze do piwnic...)

Przejęliśmy od DD kolejne piętro. I to nie byle jakie. Od razu widać że robili je dla siebie. O dziwo dało się wygospodarować rozsądnych rozmiarów kuchnie, salkę konferencyjną, a nawet kibelki do których nie wchodzi się wstając bezpośrednio od biurka.
Przeprowadzka nastąpiła niespodziewanie sprawnie, i w zapowiadanym czasie - rzecz jeszcze niedawno nie do pomyślenia. Może to zasługa nowego szefa Januarego (żeby nie wymieniać z nazwiska - posłużyłem się pseudonimem), a może nowej szefowej administracji, ważne że się udało.
Po ostatnich zmianach, struktura oddziału rzeszowskiego przedstawia się następująco:

Strych - to miejsce ludzi ze szczytu, pracujących na zlecenie poważnych bankierów, obracający wielkimi (choć czysto wirtualnymi) pieniędzmi. Innymi słowy - Top of the Top. (W ostatnim momencie okazało się ze zostało tam dwóch którzy mieli przejść do ISO strefy, ale jednak się nie załapali. Istnieją dwie teorie tłumaczące tę niespodziankę: zabrakło w strefie ścianki do ich odgrodzenia, bądź tez nie chcieli po prostu siąść obok tych co programują w Javie - bo to język przez nich znienawidzony.)

II piętro - to miejsce zostało przeznaczone dla kolegów zajmujących się różowymi stronami, oraz innymi usługami na telefon. Zdarzają się dni gdy na piętrze tym czuć przebijającą wrogość, zdarzają się dni gdy ktoś wciąż pyta ile ty masz latek, ale generalnie to ekipa dość zabawna i pomysłowa, a faktu tego nie zmieniają nawet pojedyncze wyskoki w postaci stawania okoniem... No i nie zapominajmy o koledze który potrafi momentalnie zmienić zespół czy też managera, a w międzyczasie jeszcze coś przetestować.

I piętro - najniższe w hierarchii, a jednak miejsce niezwykłe. Będzie to bowiem "strefa ISO". Piętro to podobno jest tak dobrze strzeżone, że nawet do drzwi istnieją tylko dwa klucze... Znaleźli się tu ludzie pracujący dla kogoś kryjącego się pod tajemniczym skrótem CL. Istniały pewne obawy czy da się usadzić w jednej, wydzielonej przestrzeni ludzi ze świata .Net i świata Java - ale pierwsze dni pokazały że jest to możliwe. Znani z innych wpisów Pan Jacek i Kamil postanowili zintegrować piętro przy pomocy szampana - i myślę ze pomysł ten jest godny naśladowania. Piętra wyżej powinny brać przykład.

Nasz wzrost spowodował też powstanie pewnego problemu logistycznego. Sprawne, i zgodne z zasadami bezpieczeństwa zamknięcie dwóch pięter, było sporym wyzwaniem. Wraz ze strefą ISO problem ten urósł do tak dużego rozmiaru, ze nie został on ostatecznie rozwiązany nawet podczas burzy mózgów jaka przetoczyła się przez firmową skrzynkę mailowa... Aż strach pomyśleć jak będziemy zamykali firmę gdy zacznie tu pracować mityczne 200 osób.

Produkt głupcze!

Redaktor Mabielan opisał już uczucia które wypełniają nasze serca po zmianie kapitana.
Ja chciałbym uzupełnić relację o kilka faktów które kolega współredaktor pominął z nadmiaru wzruszeń.
Po pierwsze primo - witamy kolegów z fregaty "Wietrzna Ruchoma" na naszym pokładzie.
Po drugie primo -  krzesła (a raczej Krzesła) na których zasiali kapitanowie (stary i obecny) postaramy się zlicytować na Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy
Po trzecie primo - słowo klucz z przemówienia: PRODUKT. Dokonajmy krótkiej analizy co tym PRODUKTEM może być. Co może wyjść po wymieszaniu następujących składników:
  • Wietrzna Ruchoma - i ich halodzwonki
  • Ławica Pozornego Konara - i ich video-chat
  • Klient i jego łowickie barwy
Odpowiedź nasuwa się sama

Zmiana dowódcy - nowy kapitan

Rok ów, był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia.
W maju padał śnieg, managerowie wieścili stabilność, a lud pracujący ufał tym zapewnieniom. Nie dało się zauważyć nic niepokojącego.
A jednak - wraz z nadejściem zimy z odległego grodu Kraka nadeszły informacje o tyle niespodziewane co i niezwykłe.
Mamy nowego kapitana, który będzie dowodził naszym okrętem. Dotychczasowy kapitan zajmie najprawdopodobniej pozycję pierwszego oficera. Jeszcze większą niespodziankę sprawił jeden z dotychczasowych oficerów, który postanowił opuścić statek. Ciągle nie do końca wiadomo czy będzie to nagła ewakuacja szalupą, czy też zostanie wysadzony na ląd gdy okręt przebrnie przez nadchodzącą zawieruchę i zawinie do jakiegoś portu. Bosmanowie w pocie czoła (oprócz zwyczajowego poganiania majtków) starają się przekonać załogę by nie skakała do wody, tylko dlatego ze nowego kapitana nie zna. Wieść niesie także, że ilość oficerów powiększy się. Nie podejmuję się jednak stwierdzić jak będzie płynął dalej ten statek, gdy każdy z nich będzie chciał zostać sternikiem. Miejmy nadzieję ze nie czeka nas los Costa Concordii, i nie rozbijemy się na pierwszej napotkanej skale...

Powrót architekta [akcja po akcji]

Jak TVN24 jeszcze tego nie ma! Polsatu nie stać! TVP Info nawet o tym nie śni. Tylko u nas. Powitanie architekta minuta po minucie, akcja po akcji.

9:00 - Początek relacji
9:05 - Pod recepcją zbierają się ludzie
9:11 - Trwają nerwowe przygotowania, czerwony dywan jest rozwijany, panowie strzepuję niewidzialne pyłki z garniturów, panie nerwowo prostują spódniczki
9:20 - Pod recepcją już całkiem spora liczba widzów, fanki przepychają się na pierwsze miejsca przy drzwiach
9:44 - Recepcjonistka zaprowadza ordnung w pomieszczeniu
9:50 - INCYDENT! Grupka fanatyków z ruchu “Wolnej Aplikacji” wywiesza transparent “Żądamy zwolnienia zamkniętych statementów!”. Tylko dzięki sprawnej interwencji Pana Staszka nie dochodzi do skandalu
9:55 - Pojawia się Dziedzic z Dziedziczką
10:00 - Wszyscy nerwowo wpatrują się w drzwi wejściowe
10:09 - Damian się spóźnia
10:12 - Tłum spontanicznie zaczyna recytować “Damian nie wraca ranki i wieczory”
10:15 - JEST! PRZYJECHAŁ! EUFORIA! - fanki równocześnie piszczą, mdleją, i podstawiają ProcessingGridBase.cs do autografu
10:21 - Dziedzic wygłasza przemówienie powitalne
10:25 - Wzruszające przemówienie Dziedzica, przy fragmencie “...proponuje zobaczyć bryki na parkingu ...” wszyscy mają łzy w oczach
10:27 - Koniec przemówienia - Architekt wygłasza krótkie podziękowanie
10:31 - Przekazanie Karty Do Firmy
10:33 - Prezentacja koszulki z loginem dampel
10:34 - Koszulka zostaje zawieszona na zaszczytnym miejscu nad Plakietką z Certyfikatem, na pewno wkrótce dołączą do niej kolejne
10:41 - Pytamy jednego z widzów o komentarz “Mówiłem że na kolanach wszyscy wrócą”
10:50 - Kolejny INCYDENT! Zamaskowani sprawcy podpalili krzak na Skwerze Architektów
10:55 - Przedstawiciele KjuEja witają gościa chlebem z Knajpy obok 101 i najprawdziwszą foodlandzką solą
10:57 - Opinia widza “Gościu to wszytko jest do bani”
10:58 - Pierwsze ustalenia w sprawie Incydentu: sprawcy działali w samoobronie krzak był agresywny i prowadził natarczywą agitacje
11:00 - Uroczyste zaprzysiężenie. Architekt z lewą reką na sercu a prawą na spisanych normach ISO przyrzeka tychże norm przestrzegać
11:03 - Menadżer do spraw Norm i Procesów odbiera przysięgę
11:08 - Architekt zostaje zaprowadzony do biurka
11:10 - Tłum zaczyna się rozchodzić
11:15 - Koniec Relacji. Byliśmy świadkami wielkiego i podniosłego wydarzenia które odbiło się szerokim echem w świecie informatyki. Mnóstwo wzruszeń ale nie obyło się bez incydentów. Dziękujemy Państwu za uwagę.